Jakub Ćwiek - Ciemność płonie
Dodane przez Lean val Tirach dnia Wrzesień 22 2008 18:08:38

Książkę tę kupiłam właściwie przez przypadek. Właśnie wracałam ze zlotu w Krakowie i na dworcu rzuciła mi się w oczy niedawno zapowiadana nowa powieść Ćwieka.

Wykosztowałam się i szczerze przyznaję, że większą część przeczytałam w trakcie podróży, resztę wieczorem, w łóżku. Pochłonęła mnie bez reszty, niczym Ciemność...

O twórczości tego autora słyszałam wiele dobrych opinii, choć nie miałam przyjemności zapoznać się z "Kłamcą". Na pewno nadrobię tę zaległość. "Ciemność płonie" to niezwykła opowieść, okrzyknięta jedną z najlepszych urban fantasy ostatnich miesięcy. Dlaczego? Ja byłam mile zaskoczona fabułą i myślę, że zrobiła bardzo dobre wrażenie na innych czytelnikach.

Oto mamy historię zaczynającą się nieco zwyczajnie - studentka z Katowic, Natka, na przystanku poznaje starszego jegomościa, który ratuje ją z opresji. W zamian prosi o pare drobnych - widać, że jest biedny lub bezdomny. Dziewczyna wyciąga niezwykłą monetę i choć jest zdziwiona jej obecnością w portfelu, oddaje ją niemal bez namysłu mężczyźnie. Wkrótce okazuje się, że popełniła poważny błąd. Moneta bowiem jest swego rodzaju amuletem, pojawiającym się u osób, które naznaczyła Ciemność. Jeśli dobrowolnie komuś odda się taki medalion, trzeba szukać schronienia na dworcu katowickim. Jedynie tam czarny ogień i przechadzające się w nim koszmarne postacie nie mają wstępu.

Na dworcu poznajemy kolejnych bohaterów powieści - każdy z nich ma swoją historię, ale łączy ich jedno - są tu stałymi mieszkańcami. Za dnia mogą opuszczać budynek, ale gdy zapada zmrok, nawet na peronach nie jest bezpiecznie. Dla mnie najciekawszą postacią jest Jarosław Szydłowski, powszechnie nazywany Literatem. Pisze opowiadania do gazet inspirowane przeżyciami związanymi z Ciemnością. Prowadzi też swego rodzaju kartotekę, gdzie spisał historie wszystkich Wybranych, bo takim mianem określa się tych, których naznaczył ognisty horror. Spodobał mi się ten rodzaj spowiedzi.

Są postacie, które jak chociażby Heniek, od razu napełniają nas pewną dozą obrzydzenia. Prowadzi podejrzane interesy, wykorzystuje bezdomnych - ograbiając ich z majętności i współpracuje z mafią. Nie mogłam znieść jego postępowania z małym Marko. Wykorzystywanie dzieci do pracy od razu wywołuje negatywne odczucia.

W zasadzie rozwój wypadków nie zaskakuje. Bohaterowie są momentami wręcz "cukierkowi", tacy dobrzy i wspaniałomyślni, choć niejeden z nich ma sporo na sumieniu. Jednak lubimy te postacie i trzymamy za nie kciuki do ostatniej strony. Oby udało im się wyrwać z przekleństwa Ciemności... a propos ostatniej strony - jestem przekonana, że i Was lektura pochłonie. Trudno określić moment, w którym powieść wciąga.

Mogę zatem śmiało stwierdzić, że "Ciemność płonie" to książka, jaką warto nie tylko mieć na półce, ale którą warto również przeczytać. Jest to bardzo dobrze skrojona opowieść, z ciekawą fabułą, wyraźnie zarysowanymi postaciami, bez zbędnego bełkotu. Po takiej lekturze, przechodząc obok dworca w moim mieście, poczułam, że łomocze mi serce, gdy kaleki bezdomny poprosił o kilka groszy...