Wygnanie jest, jak każda książka opowiadająca przygody Drizzta i przyjaciół, pozycją obowiązkową dla wielbicieli twórczości Boba Salvatora. Powiem tylko, że jej przeczytanie zajęło mi dwa dni i to głównie z powodu braku wolnego czasu. Wchodzi jak woda.
Jest to druga część Legendy Drizzta, która obejmuje okres życie bohatera pomiędzy jego ucieczką z miasta drowów Menzoberranzan, a momentem, w którym Drizzt wychodzi na powierzchnię. Fabuła jest dość spójna. Oprócz postaci które znane są z części pierwszej autor wprowadza nowe, interesujące postacie jak i nadaje nowe role niektórym już nam znanym. Intryga w mieście mrocznych elfów nabiera nowej mocy, pojawiają się nowe przeciwności i wyzwania dla zniesławionej rodziny Do'Urden. W tym czasie Drizzt próbuje ułożyć sobie życie w śmiertelnie niebezpiecznych tunelach Podmroku. Akcja jest wartka, sceny walk jak zawsze ekscytujące, nowi bohaterowie unikatowi, ale tak naprawdę tą część uważam za najsłabszą z tego co udało mi się już przeczytać.
Ponieważ wiedziałem, że Drizzt musi w końcu wyjść na powierzchnię, niektóre zabiegi autora wydały mi się niepotrzebne. Nie mówię, że książka jest zła, bo czyta się ją dobrze, ale niektóre fragmenty są po prostu nudne.
Książka daje nam okazję, poznać lepiej mroczną stronę naszego bohatera, zwaną łowcą, oraz rozterki i przemyślenia tej właściwej części Drizzta, związane z domem, celem życia i potrzebą socjalizowania się. Można też dowiedzieć się więcej o samych korytarzach Podmroku i jego mieszkańcach. Ja doszedłem do wniosku, że ta część podziemnego świata którą pokazał Salvatore jest jakaś taka...mała.
Opisy są na poziomie, intrygi są zagmatwane i niekiedy zaskakujące, a kontrast pomiędzy gnomami głębinowymi a mrocznymi elfami, widziany oczami Drizzta, bardzo rzeczywisty.
Podsumowując: Moim zdaniem warto tą książkę wypożyczyć i przeczytać. Ale tylko jeżeli czytało się część pierwszą i w dodatku jeżeli ci się podobała. Mi podobała się bardzo, dlatego kolejną część "łyknąłem" i już zabrałem się za część trzecią. Ta z kolei jest dużo lepsza od Wygnania. Swoją drogą dopiero Trylogia Kryształowego Reliktu ukazuje pełen potencjał Roberta Salvatora, ale to temat na inną recenzję...
|