Reżyseria: Chris Weitz Obsada: Dakota Blue Richards, Daniel Craig, Nicole Kidman, Ben Walker Muzyka: Alexandre Desplat
Nie żyjemy w jedynej rzeczywistości. Gdzieś tam po drugiej stronie, żyją ludzie podobnie jak my. Jesteśmy do siebie bardzo podobni, tylko nasze dusze zasadniczo się różnią. W świecie Złotego Kompasu dajmony, dusze ludzkie, przybierają materialną formę zwierzęcia, które najlepiej odzwierciedla nasze dorosłe wnętrze. W dzieciństwie istoty te, nierozerwalnie z ludźmi połączone, zmieniają formę w poszukiwaniu tej właściwej. Tak pokrótce można odpisać najistotniejszą różnicę pomiędzy światem filmu a światem rzeczywistym. Dlaczego tak? Bo gadające niedźwiedzie polarne, przenośne statki latające i cygańscy bojownicy o wolność tak naprawdę mogliby istnieć i tutaj.
O co chodzi? Film bazuje na znanej powieści, dokładnie trylogii jak wspomniała już Lean, która rzekomo jest bardzo dobra. Nie wiem, nie czytałem. Ale fabuła toczy się wokoło małej dziewczynki Lyry (wymawiamy Lajry) i starożytnego artefaktu zwanego, o zgrozo, Złotym Kompasem. W obliczu różnych przemian społecznych i niesprawiedliwość świata, dziewczynka ta udaje się w podróż aby ratować przyjaciół i przeciwstawić się tyranicznemu Magistratowi (organizacja która żelazną pięścią rządzi światem). Razem z młodą bohaterką przechodzimy z nieświadomego i radosnego świata dzieci w pokrętny i spaczony świat dorosłych, poznając zarówno inne rasy, organizacje, jak i scenerie.
Moim zdaniem film nie jest wart ceny biletu do kina. Gwiazdorska obsada, znana powieść, świetny trailer i co? Film dla dzieci. Przy mnie w kinie wyleciała z sali kinowej kobieta z dzieckiem i pyta się obsługi, dlaczego nikt jej nie powiedział , że to film nie dla dzieci. Powtarzam fabuła filmu ma porwać w podróż dzieciaki, w wieku 8 do 13 lat. Bo nawet dla nastolatka sceny batalistyczne i walki mogą wydać się śmieszne. Co nie znaczy, że film jest ugrzeczniony na siłę. Niezła walka niedźwiedzi i bitwa lepsza niż w Opowieściach z Narnii, owszem chwali się, ale ciągle nie jest to coś co by mnie do filmu przekonało.
Znajomy przekonał mnie, że dla niego film był świetny. Podobno dobrze został oddana akcja książki, natomiast moje uprzedzenia wynikają z nastawienia. Ja poszedłem na film fantastyczny. A powinienem iść na film dla dzieci. Może wtedy by mi się spodobał?
Ale film to nie tylko moje chore wyrzuty. W końcu młoda Dakota Blue Richards, odtwórczyni głównej roli, poradziła sobie w niej świetnie. Do tego klasyczny układ Gwiezdnych Wojen, mamy odniesienia do kolejno: Hana Solo, Czubaki, Luka Skywalkera i Lei. To znaczy, że bohaterów Złotego Kompasu można przyrównać do tych od Lucasa. Do tego Piękne scenerie, gwiazdorska obsada i coś i tak zgrzyta. Darowałbym wiele potknięć, ale syndrom tasiemca nie jest jednym z nich. Oglądam film przez dwie godziny, wkręcam się w kolejne wątki i co? Film kończy się jeszcze zanim tak naprawdę właściwa fabuła się rozkręci. Złoty Kompas to klasyczny przykład na to, że jak chcesz wiedzieć co będzie dalej, to musisz czekać na kolejną część. To ja dziękuję, wolałem słaba Opowieści z Narnii.
|